Przychodzi dzień koncertu charytatywnego i portfel pustoszeje w sekundę... konto również.
Ale jak ja mam nie pomóc, kiedy są ludzie,którym trzeba pomóc?!
Nie umiem nie pomagać :D Chyba dobrze?
Zafundowałam sobie godzinny, indywidualny trening bokserski z trenerem okolicznego klubu :D
Brawo ja!
Jakby mi było mało futsalu, kur to jeszcze boks. (Inne rzeczy później )
Ta niezwykła dyscyplina sportowa zaintrygowała mnie w czasach gimnazjum,kiedy to na hali(tak, hala sportowa to mój drugi dom) odbywały się jakieś mistrzostwa bokserów...ehh... Ci panowie chodzący w samych bokserkach do ważenia :D Było na czym oko zawiesić !
I kiedy moje koleżanki rozmawiały o różnych babskich sprawach, ja rozkminiałam tę niezwykłą dyscyplinę. I doszłam do tego,że to takie złe nie jest !
Tak więc powoli trzeba przygotować swoje pulchniutkie ciało na trening życia <3
Wrócę jednak do koncertu- Warto pomagać! Tyle radości, emocji! Można wydać ostatnie pieniądze, dać z siebie wszystko!
I nawet robienie z siebie debilki,która próbowała załatwić koszulkę Strongmanów z autografem Pudziana-warto! Udało się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz